Gdy nasz pies atakuje inne psy

Najczęstszym i chyba najbardziej
niepokojącym problemem z jakim spotykają się właściciele psów,
jest problem agresji w stosunku do innych psów ze strony ich
czworonoga. Pewnego dnia odkrywamy że nasz przyjazny do całego
świata maluch zaczyna szczerzyć zęby, jeżyć włos na grzbiecie i
atakować swoich pobratymców. Problem jest bardzo często spotykany
i widoczny na ulicach, niestety wielu właścicieli nie radzi sobie z
tym, albo nie robi nic by problemowi zaradzić.
Czynniki
pobudzające agresję u psa
Byłam bardzo
zaskoczona, gdy z dnia na dzień mój kochany Laruś pokazał zęby
na innego psa. Ale prawdą jest że wcale nie stało się to z dnia
na dzień. W najważniejszym dla niego okresie, czyli w okresie kiedy
stawał się dorosłym samcem zaniedbałam jego spotkania z innymi
psami, a dla własnej wygody utrudniałam mu poznawanie na spacerach
nowych czworonogów.


Tak się zaczęła
nasza historia z agresją, na którą wpływa wiele czynników które
postaram się przedstawić na podstawie mojego doświadczenia.
  • Dorastanie
    chcielibyśmy by
    nasz pies na zawsze został chętną do zabawy, wesołą i
    bezkonfliktową kulką, niestety musimy przygotować się na dzień,
    w którym nasza kulka zacznie interesować się znacznie bardziej
    swoją pozycją wśród innych psów, aniżeli beztroską zabawą. W
    związku z tymi zmianami może dochodzić do konfliktów między
    psami, szczególnie wtedy gdy oba mają mocne predyspozycje do
    dominacji. Dotyczy to zarówno psów, jak i suk chociaż u tych
    drugich zdarza się to rzadziej.
  • Złe
    doświadczenia
    trauma dotyka
    psów podobnie jak ludzi, i może przyczynić się do reakcji na
    bodziec kojarzący się z czymś bardzo nieprzyjemnym w przyszłości.
    Zapewne nam wszystkim są znane historie psów, które reagują
    agresywnie w stosunku do psów o konkretnych cechach wyglądu,
    ponieważ w przeszłości taki właśnie pies zaatakował. Często
    jednak jest tak, że po ataku pies zaczyna agresywnie reagować na
    wszystkie psy, ponieważ czuje się zagrożony będąc w ich
    towarzystwie.
  • Braki w
    socjalizacji
    w najbardziej
    wymagającym okresie dla naszego psa często zaniedbujemy potrzebę
    poznawania świata. Nasz szczeniak być może miał mało kontaktów
    z innymi psami, lub były one dla niego przykre w związku z czym w
    późniejszym okresie jego relacje z krewniakami stają się trudne.
  • Smycz
    nie ma nic
    gorszego niż napięta i ograniczająca ruchy smycz. Nie zdajemy
    sobie sprawy jak wiele zależy właśnie od niej. Podczas spotkania
    naszego psa z innym psem ściągamy ją krótko zmieniając przy tym
    postawę naszego psa, który może być przez to źle odbierany
    przez innego czworonoga, ograniczamy jego ruchy a zarazem pole
    ewentualnej ucieczki i jeszcze przekazujemy mu nasze nerwy i
    niepewność. Tak powinien brzmieć przepis na to jak NIE zapoznawać
    dwóch psów. Nie mówiąc już o tym że psy na smyczy są
    zazwyczaj większymi chojrakami, ponieważ wiedzą że na drugim
    końcu smyczy, zaraz obok nich jesteśmy my.
  • Nasze emocje
    po atakach ze
    strony naszego psa lub co gorsza atakach innych psów na naszego,
    nasze emocje względem psich spotkań zmieniają się. Nie wiemy co
    może się wydarzyć, chcemy uniknąć konfliktu i zaczynamy się
    bać. Choćbyśmy bardzo tego chcieli, nie jesteśmy w stanie ukryć
    naszych emocji przed psem, a działają one jak siła napędowa na
    naszego psa. Dlatego od naszych emocji zależy, jak potoczy się
    spotkanie.
  • Frustracja
    boimy się że
    naszemu psu stanie się krzywda, boimy się odpinać mu smyczy w
    obawie że pogryzie się z psem lub ucieknie i się zgubi, w związku
    z czym cały czas więzimy go, ograniczamy mu kontakty z psami i
    kontrolujemy. Pies jako zwierze społeczne i wymagające dużej
    dawki ruchu źle znosi taką sytuację, w związku z czym pojawia
    się frustracja wywołana niemożnością spełnienia najbardziej
    podstawowych potrzeb. Wtedy pies zaczyna ujadać, kłapać zębami,
    szarpać się na smyczy szukając ten sposób ujścia energii.
Praca nad sobą
To być może zabrzmi dziwnie, ale by
wyeliminować agresję u naszego psa musimy zacząć pracę od
siebie.
Przykre doświadczenia towarzyszące
spięciom naszego psa z innymi wywołują u nas stres i napięcie
które potem przekazujemy naszemu psu podczas kolejnych spotkań z
innymi czworonogami, i w ten sposób błędne koło się zamyka. Być
może nie zauważamy u siebie pewnych charakterystycznych zachowań,
ale nie umykają one uwadze naszego psa dlatego bardzo ważne jest
zaczęcie pracy od własnych emocji.
Wiem że to trudne, ale trzeba nad sobą
zapanować, wyeliminować stres i uspokoić się. Najważniejszy jest
efekt, który będzie przyświecać naszej być może żmudnej i
trudnej pracy nad naprawieniem psich reakcji. Czy nie ma bardziej
kojącej myśli, niż ta o naszym psie bawiącym się z innymi?
Dobrym sposobem jest również nucenie sobie pod nosem wesołych
piosenek kiedy zaczynamy się denerwować lub zwykłe, głupie lecz
radosne gadanie do naszego psa, które pomaga nam znacznie bardziej
niż psu, który najprawdopodobniej nie będzie tego słuchał 😉
Tak więc zaczynamy pracę od siebie,
ściągamy muzykę relaksacyjną, myślimy o czymś pozytywnym,
śpiewamy sobie, gadamy do siebie i do dzieła!
Zasady pracy
Przedstawię teraz garść zasad, które
towarzyszą pracy nad naszym „agresywnym” psem 🙂
(nie przez przypadek ujęłam słowo
agresywny w cudzysłów, najczęściej nasi milusińscy wcale nie
chcą krwawych walk, a ich zachowania są podyktowane frustracją,
strachem czy nadmierną ekscytacją).
  1. Staraj się, by linka była zawsze
    luźna, nigdy jej nie napinaj.
  2. Na początku nie będziesz
    pozwalać by Twój pies obwąchiwał się z innymi psami, dlatego
    zawsze mijając innego czworonoga stój między psami, i bądź
    zawsze o krok przed swoim psem. To zapobiegnie wyskoczeniu Twojego
    psa do innego, oraz pozwoli Ci łatwiej kontrolować psa bez
    potrzeby ściągania smyczy.
  3. Absolutnie nigdy nie dopuszczaj do
    wybuchu agresji, agresja to zachowanie samo nagradzające się
    dlatego przy każdym takim zdarzeniu pies będzie je sobie utrwalał.
  4. Absolutnie nigdy nie karć psa za
    atak, to ograniczy zaufanie Twojego psa do Ciebie, i sprawi że pies
    będzie kojarzył inne psy z przykrym doświadczeniem co jeszcze
    bardziej pogłębi agresję.
  5. Unikaj psów konfliktowych,
    ponieważ na początku pracy będą ją znacznie utrudniać i
    zbędnie prowokować Twojego czworonoga. W tym okresie lepiej
    otaczać się przyjaznymi, znanymi nam psiakami.
  6. Zawsze miej przy sobie zapas
    smakowitych i atrakcyjnych nagród.
Kastracja
Funkcjonuje pewien mit, jakoby
kastracja była idealnym rozwiązaniem na agresję w stosunku do
innych psów. Wielu ludzi kastruje swojego psa i czeka na cud który
nigdy się nie wydarzy. Niestety nie ma tak łatwo, kastracja nie
naprawi naszego psa.
Oczywiście ma ona wiele zalet, nasz
pies będzie mniej pobudzony seksualnie, będzie w stanie w
przyszłości bawić się z suczkami bez większych problemów z
opanowaniem popędu oraz łatwiej będzie mu zawierać znajomości z
innymi psami. Ale jeżeli nasz pies już ma problemy z agresją, to
kastracja z pewnością tego nie zmieni, jedynie ułatwi nam pracę.
Dlatego jeżeli nasz pies nie będzie w przyszłości reproduktorem
nie ma co się zastanawiać – warto kastrować. Ale jeżeli
pokładamy w nim nadzieje hodowlane nie ma się co bać, nadal możemy
mu pomóc. Warto również zwrócić uwagę na wiek psa, im młodszy
pies tym większa szansa, że kastracja coś zmieni, z czasem
przyzwyczajenia się utrwalają i po kastracji absolutnie nic się
nie zmieni.
Sytuacja u suczek jest zupełnie inna
niż u psów, sterylizacja suki może sprawić, że stanie się ona
agresywniejsza w stosunku do innych psów. Wszystko za sprawą
hormonów, ponieważ za łagodność odpowiada estrogen którego
poziom maleje po sterylizacji suki, a rośnie po kastracji psa.
Mimo że jestem zwolenniczką
kastracji, jestem świadoma wad jakie za sobą prowadzi. Więcej o
nich przeczytacie tutaj.

Odwracanie uwagi, skupianie uwagi na
sobie
Gdy już potrafimy panować nad sobą,
pora zacząć pracę nad naszym podopiecznym. Pracę zaczynamy od
zacisznego domu, w którym nauczymy psa podstaw które będą nam
niezbędne na spacerach.
Zaczynamy od wprowadzenia sygnału,
który będzie skupiał naszego psa na nas np. komenda „patrz” .
Polecenie jest proste do opanowania i już po kilku sesjach pies
powinien z łatwością je wykonywać. Do nauki przydatny jest
kliker, ponieważ trzeba zaakcentować bardzo krótki moment, w
którym pies spogląda nam w oczy (lub obok oczu, bo nie każdy pies
lubi patrzeć w oczy). Aby pies na nas popatrzył pomocne może
okazać się przytrzymanie smakołyka na poziomie oczu, niektórzy
preferują czekanie aż pies sam popatrzy na właściciela ale ja
należę do niecierpliwców i zdecydowanie bardziej wolę skłaniać
psa do tego. Kiedy pies na chwilę zawiesi na naszej twarzy wzrok
klikamy, i nagradzamy go, z czasem wprowadzając komendę słowną.
Ważne jest aby stopniowo wydłużać moment patrzenia się psa na
nas, z początku powinno trwać to sekundę, z czasem robimy tak, by
trwało to jak najdłużej bo okaże się to niezbędne w dalszej
pracy.
Jeżeli nasz pies już opanował w domu
komendę „patrz”, pora wyjść na dwór i pracować nad nią w
miejscach rozpraszających. Poziom rozproszenia stopniujemy, na
początku ćwiczymy na podwórku, blisko domu, gdzieś gdzie jest
mało ludzi i przede wszystkim psów, z czasem podnosimy poprzeczkę.
Spotykamy inne psy
Teraz zaczyna się prawdziwa praca nad
opanowaniem psa. Spotykamy innego psa i… musimy wprowadzić
polecenia ćwiczone do tej pory „na sucho” w życie. Ale
postarajmy się zrobić to możliwie bezboleśnie, wrzucanie psa na
głęboką wodę w tym przypadku jedynie pogłębi problem.
Zacznijmy pracę z odległości
kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów od obcego psa. Z takiej
odległości nasz podopieczny nie zdąży się tak podekscytować i
łatwiej będzie mu się skupić na nas.
Wyciągamy atrakcyjną nagrodę która
zachęci psa do pracy z nami i ćwiczymy komendę „patrz” stojąc
w miejscu co chwilę nagradzając psa by nie stracił
zainteresowania. W tym wypadku lepszą nagrodą będzie pożywienie
niż zabawka, bo nie chcemy rozproszyć psa i zbytnio go nakręcić.
Kiedy nasz pies jest skupiony i chętnie pracuje możemy zacząć iść
cały czas skupiając jego uwagę na sobie, ale zmieniamy trasę by
nie iść bezpośrednio obok psa ponieważ na to jest jeszcze zbyt
wcześnie.
W ten sposób pracujemy przez cały
czas z psem stopniowo zmniejszając odległość od obcego psa, aż w
końcu będziemy mogli go ominąć. To może trwać tygodniami, ale
przecież nie od razu Rzym zbudowano.
By nie popsuć całej pracy musimy
bardzo uważnie obserwować naszego psa, gdy tylko przekieruje swoje
zainteresowanie z nas na psa natychmiast się odwracamy i idziemy w
przeciwną stronę nie dając mu szans na jakąkolwiek reakcję w
stosunku do innego psa. To jest moment w którym uczymy psa
całkowitego ignorowania innych czworonogów, do zapoznawania ich
przejdziemy później.
Ale co zrobić gdy musimy ominąć
innego psa i nie mamy wyjścia? Pamiętać o sześciu zasadach które
napisałam wcześniej i odwracać uwagę. W tym momencie smakołyki
mogą okazać się mniej atrakcyjne od drugiego psa więc warto
sięgnąć po coś mocniejszego. Każdy pies powinien mieć
przedmiot, na którego punkcie ma totalnego świra. Łatwo jest taki
efekt osiągnąć, wystarczy wybrać atrakcyjną zabawkę i sprawić,
by pies nigdy nie był nią znudzony. Bawmy się nią krótko lecz
intensywnie i atrakcyjnie a następnie chowamy i sami dawkujmy ją
psu. Po pewnym czasie na jej widok będzie wariował. Ten patent jest
wykorzystywany przy nauce frisbee, ponieważ wiele psów z początku
nie interesuje się talerzem.
Kiedy taką zabawkę mamy, wyciągamy
ją w krytycznym momencie i pokazujemy psu. Upieczemy dwie pieczenie
na jednym ogniu bo raz – skutecznie odwrócimy uwagę psa od
czynnika zapalnego, a dwa – skojarzymy mu przejście obok innego
psa bardzo pozytywnie. Gdy już miniemy psa na bezpieczną odległość
entuzjastycznie bawimy się z psem w formie nagrody.
Znajdź psu kolegę
Złotym środkiem na problemy naszego
psa może okazać się inny pies. My z Larym na taki skarb
natrafiliśmy, i powiem szczerze że najlepszą robotę wykonał
właśnie ten pies. Na imię ma Kokos i jest amstaffem z adopcji. Z
początku omijałam go szerokim łukiem w obawie, że Lary będzie
niezadowolony z takiego spotkania (kto by pomyślał że samiec
amstaffa okaże się najmilszym psem na świecie!) aż pewnego dnia
dałam mu szansę. Na luźnej smyczy psy podeszły do siebie,
dokładnie się obwąchały a ja tylko obserwowałam ich postawy by w
razie czego w porę zareagować. Nagle Kokos odskoczył, podskoczył
i skutecznie zachęcił mojego psa do zabawy. Lary po raz pierwszy od
dawna chciał się bawić z innym psem! Złapał patyka w zęby i
pobiegł w drugą stronę z nadzieją, że Kokos za nim pogna. Od
tamtej pory są najlepszymi przyjaciółmi, zawsze gdy się spotykają
podchodzą do siebie przyczajeni, sztywno się obwąchują by za
chwilę oddać się szaleńczym gonitwom. Pozwalają sobie na
wszystko, zabierają sobie patyki, dokładnie obwąchują się
wzajemnie (Kokos nawet zadziera nogę by ułatwić Laremu wąchanie).
Ale to nie koniec korzyści, Lary przy Kokosie zaczął dostrzegać,
że inne psy wcale nie są takie złe i straszne jak się wydawało,
i że da się z nimi bawić. Stopniowo do dwójki dołączały
kolejne psy, nie zawsze z pozytywnym skutkiem ale z czasem Lary coraz
chętniej chciał się z nimi bawić, ponieważ obserwował reakcje
Kokosa. Nauczył się również ignorować psy które mu się nie
podobały.

Zapoznajemy naszego psa z innymi psami
Po długiej pracy nad spokojnym
mijaniem innych psów nadchodzi moment, na który długo czekaliśmy.
Pora zaprzyjaźnić naszego psa z innymi psami.
Do tego potrzebujemy odpowiednich
czworonogów by nie zmarnować dotychczasowej pracy. Należy znaleźć
psy zrównoważone, o łagodnym, spokojnym i bezkonfliktowym
usposobieniu, które w razie negatywnej reakcji naszego psa po prostu
go zignorują. Nic nie działa lepiej na agresora jak pies, który
najzwyczajniej w świecie puści mimo uszu jego ujadanie i pójdzie w
swoją stronę.
Kiedy już jesteśmy na takim spotkaniu
musimy być uzbrojeni w spokój i pokerową twarz. Podchodząc do
miejmy nadzieję przyszłego towarzysza zabaw hojnie nagradzajmy
naszego psa za spokój i skupienie. Kiedy już psy będą mogły do
siebie podejść musimy zadbać o to, by w żaden sposób nie wpłynąć
na ich relacje, najlepiej odpiąć psom smycz i pozwolić na luzie
się obwąchać. Nie ingerujemy nachalnie w ich relacje, jeżeli nie
dzieje się nic złego, nie wchodzą w ruch zęby nie powinniśmy
podejmować żadnych działań. Często źle odczytujemy psie
sygnały, w dodatku jesteśmy mocno spanikowani w takiej sytuacji.
Ale sztywna, spięta postawa z początku nie wróży jeszcze niczego
złego. Ja w takiej sytuacji obserwuję ogon, jeżeli pies nim merda,
bądź co bądź sztywno ale to robi to mamy duże prawdopodobieństwo
na to, że wszystko pójdzie po naszej myśli.
Z początku takie spotkania mogą być
krótkie, pozwalamy się psom powąchać, pilnujemy by nie dopuścić
do wybuchu agresji i po wszystkim odchodząc chwalimy psa który uzna
takie spotkania za bardzo fajne.
Bardzo ważne jest nie dopuszczenie do
wybuchu agresji nie napinając przy tym smyczy. Nie możemy w gorącym
momencie po prostu psa odciągnąć bo właśnie wtedy zacznie się
to, czego tak bardzo chcemy uniknąć. W tym momencie dobrym
rozwiązaniem jest odwrócenie psiej uwagi. Należy wybrać sposób
skuteczny działający na naszego psa. Jeżeli jesteśmy
szczęściarzami, i nasz pies odwróci uwagę na miłe słowo i
smakołyk to pójdzie nam z górki. Jeżeli jednak pies w takim
momencie nie reaguje na tego typu nagrody musimy sięgnąć po
mocniejszy bodziec, i tu się przyda nasza super zabawka. Dwa napięte
psy nie wróżą niczego dobrego i trzeba szybko rozładować
atmosferę w bezbolesny sposób dlatego wyciągamy zabawkę, jeżeli
jest to piłka tenisowa rzucamy ją w stronę naszego psa by ją
zauważył, wtedy albo za nią popędzi, albo rozkojarzy się na tyle
byśmy mogli go do siebie przywołać, lub delikatnie dociągnąć do
siebie smyczą.
Nie możemy stronić od psich spotkań
dlatego warto szukać coraz to nowych psich znajomych o odpowiednim
temperamencie, jeżeli spotkanie się nie uda trudno, nie poddawajmy
się. Po prostu odchodzimy i nie zmuszamy psów na siłę do
polubienia się. Z czasem praca będzie przynosiła korzyści i
zobaczymy efekty naszych działań.
Musimy również pamiętać, że psy
podobnie jak ludzie mają swoje sympatie i antypatie i choćbyśmy
bardzo tego chcieli, nie stworzymy czworonoga kochającego wszystkie
psy. Możemy jednak sprawić, że z większością będzie się
dobrze dogadywał, a te do których czuje niechęć ignorował.
Podsumowanie
Długo szukałam lekarstwa na problem
Larego z agresją względem innych psów. Byłam przerażona,
rozczarowana i zła że mój pies sieje postrach w okolicy, a ludzie
na spacerach unikają nas ponieważ wiedzą że potrafi kłapnąć
zębami. Długo szukałam odpowiedzi co robić w takiej sytuacji.
Pewnego dnia poszukałam odpowiedzi na forum o szkoleniu psów gdzie
napisano mi, że muszę się z tym pogodzić, że mogę wypracować
jedynie spokojne mijanie psów ale mogę zapomnieć o obozach i
spotkaniach z innymi psami. Ale Lary nie był złym psem, był tylko
przestraszonym, sfrustrowanym i zagubionym zwierzakiem który tak
naprawdę bardzo lubi bawić się z innymi psami. W tamtym trudnym
okresie atakował psy, suki i szczenięta, nie było reguły.
Wszystko się zmieniło gdy pozbierałam informacje na temat
skupiania psa i zapoznawania go z innymi do kupy, i konsekwentnie
wprowadziłam je w życie.
Zaczynając pracę z psem, możecie
odnieść wrażenie że efekty przychodzą Wam trudniej niż opisane
w tutaj, dlatego chcę byście wiedzieli że praca z Larym nad
akceptacją innych psów trwała rok. Przez większość tego czasu
wypracowywaliśmy skupienie i spokojne mijanie innych psów,
spotkania z innymi psami przyszły z czasem a ćwiczenia nad
skupianiem uwagi znacząco w tym pomogły.
Dzisiaj Lary jest zupełnie innym psem,
stał się idealny dla szczeniaków, które potrafi zdyscyplinować
lecz nigdy nie robi im krzywdy, akceptuje większość zarówno psów
jak i suk. Są oczywiście psy których nie lubi z niewiadomych mi
powodów, nie przymuszam go do zabawy z nimi, po prostu są przez nas
ignorowane. Lary nie szuka już zwad i nielubiane psy traktuje jak
powietrze. W związku z naszym sukcesem nareszcie mogę zapisać nas
na agility, by w towarzystwie innych psiaków Lary mógł pobawić
się i ćwiczyć posłuszeństwo.
Na koniec polecam filmiki z pracy pana Jacka Gałuszki z podobnymi przypadkami. Możemy zaobserwować sposoby pracy “na żywo” w takich sytuacjach i wprowadzić pewne schematy pracy w życie.

Pokazana praca z psem na tych filmikach jest trochę inna niż to co opisałam, ponieważ wpis jest oparty o moje osobiste doświadczenia.

Porozumienie bez barier

Z pełną świadomością tego że mam rację mogę powiedzieć, że najważniejsze w kontaktach ludzko-psich jest porozumienie. Bez niego nawet najmądrzejszy pies nie domyśli się o co nam chodzi, natomiast najbardziej zdeterminowani ludzie nie osiągną sukcesu w wychowaniu psa.
  Kwestia ta jest dosyć trudna, sama na każdym kroku się łapię na tym, że wysyłam sprzeczne sygnały do psa lub przeceniam jego możliwości zrozumienia mnie co znacznie utrudnia nam życie i może prowadzić do zwątpienia w swoje umiejętności, a co gorsze – w psa.
  Powiem szczerze, że moje porozumienie z psami było zazwyczaj instynktowne + to, czego nauczyłam się na krótkim obozie szkoleniowym. Na szczęście są mądre książki po które lubię sięgać, i tak w moje ręce wpadła książka „Drugi koniec smyczy” Patrici McConnell z czego bardzo się cieszę.
Otworzyło mi to oczy na pewien ważny problem, który występuje u niemal każdego właściciela psa – przeceniamy psy przez co sami zwalniamy się z obowiązku zrozumienia ich. Uważamy że pies rozumie każde wypowiadane przez nas słowo, każdy gest i cały obowiązek komunikacji zwalamy właśnie na niego. Psy wkładają ogromny wysiłek w zrozumienie człowieka. Bacznie nas obserwując uczą się poszczególnych dźwięków czyli naszych słów kojarząc je z konkretnymi czynnościami, my natomiast robimy bardzo mało lub w ogóle nic by zrozumieć psią mowę. A wbrew pozorom psi język jest bardzo bogaty, zarówno ten werbalny jak i niewerbalny.
  Pies dysponuje całą gamą dźwięków które wydaje w konkretnych sytuacjach by móc zakomunikować nam coś, również mowa jego ciała sygnalizuje nam wiele rzeczy. Niestety często to ignorujemy przez co dochodzi do nieprzyjemnych nieporozumień na linii człowiek – pies.
Posłużę się prostymi przykładami.
  1. Pies biega bez smyczy, znajduje się daleko od właściciela a ten chce już wrócić do domu. Zaczyna wołać swojego psa z początku spokojnie a później coraz agresywniej. Pies pochłonięty zapachami na wołania tylko kuli uszy do tyłu i czuje presję lecz nie może przestać. Ostatecznie zaprzestaje wąchania i podąża ku właścicielowi wyczuwając jego złość. Stara się załagodzić sytuację jak tylko najlepiej potrafi, nie patrzy człowiekowi w oczy, podchodzi po łuku, powoli i spokojnie. Właściciel zdenerwowany widzi jego zachowanie, niestety zupełnie inaczej niż pies. Widzi powoli idącego czworonoga który się ociąga i nawet nie spojrzy mu w oczy, w dodatku idzie na około jakby na złość. Pies dociera do właściciela będąc pewnym, że ten doceni jego podporządkowanie i nagle łup! Obrywa smyczą.
    Co zrobił człowiek? Ukarał według niego aroganckiego psa. Co pomyślał pies? Że człowiek jest niebezpieczny i agresywny mimo prób uspokojenia go. Co się stanie następnym razem? Pies nie będzie chciał wrócić w obawie przed uderzeniem.
  2. Idealnym przykładem postępowania które zaraz przytoczę jest moja mama, która przez to ma ogromny problem w porozumieniu się z psami z czego wynika wiele problemów z naszym Ajsem.
    W naszym domu bardzo przydatnym poleceniem w stosunku do Ajsa jest komenda „do kibla” którą sama wymyśliłam w pośpiechu. Gdy przychodzą niezapowiedziani goście za pomocą tego polecenia wysyłam Ajsa do łazienki gdzie grzecznie się uspokaja. Moja mama również z tego korzysta, niestety niepoprawnie. Czasem każe mu iść do kibla i zwykle kończy się to sukcesem, a czasem każe mu iść do łazienki czego pies kompletnie nie rozumie, a ona zdenerwowana zarzuca mu nieposłuszeństwo.

    Dla człowieka naturalną rzeczą jest to, że prawie każde słowo ma swoje synonimy więc używamy różnych dźwięków na zmianę sygnalizując to samo. Pies jednak nie kojarzy naszego języka tak jak my, on kojarzy konkretny dźwięk z konkretną czynnością. Bardzo często można spotkać ludzi którzy naprzemiennie mówią do psa „siad”, „usiądź” lub „waruj”, „leżeć”, „połóż się” i narzekają że pies tej komendy nie wykonuje.
  3. Pewien niepewny siebie pies został przywiązany przed sklepem i czeka z utęsknieniem na właściciela. Nie ma kagańca ponieważ nie wykazuje agresji i właściciel mu ufa. Pewien przechodzeń, pan który bardzo lubi pieski postanawia pogłaskać psa. Podchodzi do niego szeroko się uśmiechając, wyciąga do niego rękę i głaszcze po głowie patrząc mu głęboko w oczy. Nagle pies go ugryzł, pan nie ma pojęcia dlaczego, przecież był miły i nie chciał zrobić mu krzywdy.
    Pan zrobił wszystko co robi człowiek z uprzejmości, patrzy głęboko w oczy, uśmiecha się, wyciąga rękę. Tak się ze sobą witamy i osoby tak wyglądające nie wzbudzają w nas strachu. Odwrotnie jest jednak u psów. Patrzenie w oczy, dotykanie głowy, pokazywanie zębów to u psów oznaki dominacji które nie wróżą niczego dobrego. Pan nie dostrzegł i nie rozumiał gestów wykonywanych w stosunku do niego przez psa, a było ich wiele. Pies wykazywał wszelkie oznaki stresu i próbował załagodzić sytuację. Odwracał głowę unikając kontaktu wzrokowego by nie prowokować, oblizywał się, być może ziewał chcąc uspokoić napastnika. Kiedy to nic nie dało przestraszony ugryzł chcąc się bronić.
Zrozumienie psa wiąże ze sobą naprawdę wiele korzyści i ułatwia wzajemną komunikację. Co zatem zrobić by porozumienie z psem osiągnąć? Przede wszystkim nauczyć się sygnałów uspokajających:
  • odwracanie głowy
  • mrużenie oczu
  • odwracanie się tyłem lub bokiem
  • oblizywanie nosa
  • zastyganie w bezruchu
  • bardzo powolne poruszanie się
  • niepewne machanie ogonem
  • siadanie odwracając się tyłem
  • ziewanie
  • podchodzenie po łuku
  • podnoszenie łapy
  • mlaskanie
Kiedy pies nam grozi?
Najczęściej atak psa jest poprzedzony licznymi sygnałami uspokajającymi, jeżeli je zignorujemy to pies nie mając innego wyjścia zaatakuje. Należy się bezzwłocznie wycofać gdy:
  • pies staje się napięty
  • zaczyna warczeć
  • unosi mocno wargi pokazując zęby
Należy jednak uważać bo powyższe sygnały bywają omijane i atak może nastąpić zaraz po sygnałach uspokajających. Dlatego tak bardzo ważna jest prawidłowa obserwacja psa i zaznajomienie się z nimi.
Jeżeli zaczynamy już powoli rozumieć naszego psa i zwracamy uwagę na te delikatne acz ważne wygnały wysyłane z jego strony, to warto się zastanowić czego nie rozumie nasz pies bądź co utrudnia mu zrozumienie nas. A zatem:
  • wskazywanie celu palcem – dla nas jest to naturalne natomiast drapieżniki cel wskazują sobie patrząc na niego i będąc ustawionym w jego kierunku.
  • niewyraźne wypowiadanie komend – pochwała, komenda, awersja powinny mieć osobną, wyszczególnioną tonację dzięki czemu psu łatwiej wychwycić i zrozumieć dźwięk. Dlatego warto popracować nad własnym wokalem, pochwała powinna być wypowiadana w wesoły, lekko piskliwy sposób, komenda spokojnie lecz wyraźnie i twardo natomiast awersja głośniej, ostrzej i zdecydowanie.
  • powtarzanie komend – częsty błąd, komendę powinno się wypowiedzieć raz i poczekać na efekt, dać czas psu, jeżeli po dłuższej chwili widzimy że nic z tego to należy psa na sobie skupić i komendę powtórzyć. Powtarzanie komendy sprawia, że pies przestaje nas słuchać i skupiać się na wydawanym dźwięku.
  • zbyt wiele słów – a co gorsza – pełne zdania, trudno wtedy wychwycić psu co konkretnie od niego oczekujemy.
  • rzucanie psa na głęboką wodę – nie wymagajmy zbyt wiele, nie unośmy się ambicją, nie próbujmy przyspieszać kolei rzeczy, pracujmy z psem powoli i dokładnie stopniując poziom rozproszenia.
  • przemęczanie psa – nie katujmy go ćwiczeniami, długie i męczące sesje szkoleniowe tylko go zniechęcą.
Podsumowując, wzajemne zrozumienie się i akceptacja jest kluczem do sukcesu. Jeżeli osiągniemy porozumienie z psem i nauczymy się jego języka to szkolenie i wychowanie będzie łatwiejsze i przyjemniejsze a co najważniejsze – nie będzie powodowało tyle stresu i nieporozumień.
Zachęcam również do prób porozumienia się z psem w jego języku, warto zacząć od zachęcenia psa do zabawy „po psiemu” 😉


W związku z dzisiejszym postem odsyłam ciekawskich i żądnych wiedzy po lektury:

Wyd. Galaktyka

Wyd. Galaktyka

______________________________________________

Pragnę się pochwalić moim kolejnym osiągnięciem, zajęłam pierwsze miejsce dla odmiany w kocim konkursie 🙂

Zajęłam pierwsze miejsce w konkursie pt. „Niezwykła chwila z kotem” organizowanym przez www.koty.pl i stałam się szczęśliwą posiadaczką drapaka. Zainteresowanych odsyłam do mojego zwycięskiego opowiadania – Wtedy pojwia się ona.


Trochę o nagradzaniu i karaniu

Psy są materialistami. Wszystko co robią to robią po to, by zyskać jakąś korzyść. Dlatego z nami pracują za nagrody, mało tego – pozycjonują sobie korzyści na te ważniejsze i nie. Przykład – nagradzamy psa głaskaniem i głosem za wracanie, pies dostrzega w oddali innego psa i nam ucieka. Wołamy, cmokamy, gwiżdżemy ale pies ma nas w nosie. Dlaczego? większą korzyść osiągnął uciekając – zabawę z psem, niż wracają – marne głaski i czułe słówka.
Nagrodę należy dostosować do poziomu zadania, przed jakim stawiamy naszego psa. Wtedy możemy spodziewać się lepszych efektów naszej pracy. Upodobania psów są różne, niektóre psy nakręcają się bardzo na zabawki, inne na jedzenie, jeszcze innym wystarczy głos by były w niebo wzięte. Jednak większość psów nagrody klasyfikuje tak:
Super nagroda: jedzenie
Fajna nagroda:  zabawa zabawką z opiekunem
Średnia nagroda: pogłaskanie, poklepanie, podrapanie za uchem
Słaba nagroda: głosowa
Zacznę o nagrody najniższej wartości – głosowej. Pochwałę głosową można łączyć z każdą inną pochwałą, wręczając psu jedzenie, bawiąc się z nim, głaszcząc. Należy ją wyrażać entuzjastycznie, radośnie, ważna jest mimika twarzy. Musimy się naprawdę cieszyć, w końcu nasz pies zrobil coś dobrze! 🙂
Średnią nagrodą jest pogłaskanie psa, warto ją łączyć z pochwałą głosową by podkreślić naszą radość z wykonanego ćwiczenia.

Co do pierwszych dwóch nagród można się spierać, niektóre psy uznają wyższość zabawki nad jedzeniem, inne odwrotnie. To my mysimy wyczuć która dla psa jest ważniejsza. Nagradzając psa zabawą musimy koniecznie mieć coś mega fajnego i trwałego, np. jakiś sznurek do przeciągania. Po dobrze wykonanym ćwiczeniu entuzjastycznie bawimy się nią z psem przez chwilę by zaraz wrócić do kontynuowania ćwiczenia.

Jeżeli chodzi o nagrodę w postaci jedzenia, to sprawa jest prosta. Większość psów kocha jedzenie, zjadają wszystko by instynktownie przetrwać. By pies mega chętnie pracował, nagradzamy go czymś co lubi a jak nasz pies lubi wszystko, to mamy z górki 🙂 np. ja Larego szkolę z powodzeniem zarówno na parówkę jak i na suchy chleb lub karmę prosto z jego michy co mu absolutnie nie przeszkadza. Ważne by nagroda była mała, pies musi ją przekłnąć na raz, nie ma czasu na długie przeżuwanie, w końcu to trening.
Karanie 

Jak każdemu (mam nadzieję) wiadomo, kary cielesne przeszły do lamusa na dobre. Ja jednak nie jestem 100% zwolenniczką szkolenia psa, bez okazywania dezaprobaty i nie uważam, że dla mojego psa brak nagrody jest karą. Używam dwóch rodzajów kar:
Głosowa: stanowczym, donośnym głosem mówię “nie!”
Cielesna: w ekstremalnych sytuacjach szarpnięcie za smycz, obrożę w celu przywołania psa do porządku
Kar używam stosunkowo rzadko. Nie karzemy psa za niewykonanie polecenia, powtarzamy je do skutku ale uważam, że można użyć kary kiedy pies np. zaczyna zjadać śmieci lub narzucać się gościom.

PS.
Pragnę z radością poinformować, że Barry o którym pisałam wcześniej trafi do nowego domu około 10 lutego! 🙂 teraz pozostaje znaleźć mu hotelik gdzieś blisko granicy niemieckiej gdzie będzie czekał na nowe życie, i trzymać za niego kciuki!