Brutalność w imię estetyki

Kopiowanie psom uszu i ogonów to
kontrowersyjny i śliski temat. Fora internetowe wrzą, a dyskusje są
na ten temat gorące i często przeobrażają się w prawdziwe
awantury. Świat wciąż dzieli się na zwolenników i przeciwników
kopiowania. Wydaje się że dyskusji w tej kwestii nie powinno być
bo sprawa jest prosta i prawnie rozwiązana. A jednak jest inaczej.

Kilka suchych faktów

Kopiowanie to nic innego jak odcinanie
sprawnych części ciała, obecnie robi się to z poczucia estetyki
hodowcy czy też właściciela, lub po prostu przyzwyczajenia.

Dawniej kopiowano poszczególne rasy
psów w celach praktycznych na przykład ucinało się ogony psom
myśliwskim takim jak spaniele czy wyżły by ograniczyć kontuzje
towarzyszące ich pracy takie jak kaleczenie czy nawet łamanie ogona
w zaroślach oraz je spowolnić.

Ale nie tylko psom myśliwskim
wykonywało się ten zabieg. Terierom typu bull obcinało się uszy
by w walkach nie mogły siebie za nie łapać, a dobermanom by nadać
im groźnego wyglądu.
Obecnie psy przeniosły się do naszych
domów i pełnią zupełnie inną funkcję niż dawniej, użytkowość
jest zdecydowanie rzadziej spotykana i mniej pożądana niż kiedyś.

Kopiowanie w prawie

Polskie prawo zakazuje kopiowania już
od 1997 roku lecz przepis został całkowicie zignorowany, a wiele
osób nie zdawało sobie nawet sprawy z jego istnienia. Być może
jest to spowodowane faktem, że zapis był niejasny i łatwy do
ominięcia dlatego przez kolejne 15 lat weterynarze bez skrupułów
dopuszczali się kopiowania a właściciele ochoczo to robili.

Od 1 stycznia 2012 roku wraz z wejściem
Nowelizacji Ustawy o Ochronie Zwierząt zapis na temat kopiowania
został sprecyzowany. Związek Kynologiczny nareszcie zareagował na
zmiany w prawie i wydał zarządzenie w którym psy urodzone w
Polsce po 1 stycznia 2012 roku będą mogły być wystawiane tylko o
naturalnym wyglądzie, zaś osobniki kopiowane nie będą mogły brać
udziału w wystawach, a co za tym idzie – rozrodzie.
Zapis choć od dawna pożądany jest
krzywdzący dla Polskich hodowców. Bo w żaden sposób nie wpływa
na psy z innych krajów przez co konkurencja z nimi może być
niesprawiedliwa gdy sędzia preferuje nienaturalnie wyglądające
zwierzęta.

Brutalność w imię estetyki

Jak już wspomniałam, kopiowanie w
obecnych czasach to zabieg niepotrzebny i jest jedynie kaprysem ze
strony człowieka. Ale zastanówmy się jak wygląda to w praktyce,
bo zazwyczaj widzimy tylko efekty. Mało kto wie że są one okupione
bólem całkowicie bezbronnej istoty jaką jest szczenie.
Zacznę więc od kopiowania ogona. Robi
się to u kilkudniowych szczeniąt ponieważ pokutuje mit, że trzy
dniowe szczenię nie odczuwa bólu. W efekcie niewidomemu jeszcze
psiakowi ucina się ogon bez żadnego znieczulenia. Czy ktoś tutaj
potrafi sobie to wyobrazić? Amputacja kończyny z kością,
przedłużenia kręgosłupa na żywca. Ale czy rzeczywiście maluch
nic nie czuje? Zapraszam do obejrzenia filmiku na którym jest
ukazane kopiowanie, sami oceńcie czy maluchy naprawdę nic nie
czują. Ostrzegam że filmik jest drastyczny.

Nieco inaczej ma się sprawa dotycząca
kopiowania uszu. Zabieg jest wykonywany pod znieczuleniem w
gabinecie weterynaryjnym (pomijam domorosłych specjalistów bo i
tacy się zdarzają) u nieco starszego psa. I choć wydawać by się
mogło że zabieg wykonany w ten sposób nie powinien budzić
negatywnych emocji, to wystarczy zastanowić się głębiej by
dostrzec fakt że nadal jest niepotrzebnym sprawianiem bólu. Kto
kiedykolwiek miał przebijaną lub uszkodzoną chrząstkę wie, z
jakim bólem to się wiąże. Rana przez bardzo długi czas się goi
i jest wyjątkowo bolesna. Szczenię przez najbardziej beztroskie
miesiące swojego życia cierpi z powodu gojącej się rany i nosi
mało gustowny i bardzo niewygodny opatrunek na głowie.  

Kopiowanie dla zdrowia

Jednym z mitów które narosły wokół
kopiowania tez to, jakoby robiło się to dla zdrowia. Wielu
właścicieli i hodowców tłumaczy że zrobili to by nie narażać
swojego psa na liczne infekcje wynikające z posiadania przez ich
podopiecznych wiszących uszu. Co zabawne, robi się to rasom które
nie są specjalnie narażone na infekcje bo jak wytłumaczyć
obcinanie uszu amstaffom albo dobermanom które nie mają typowo
klapniętych uszu, a przynajmniej nie tak bardzo jak np. labradory?
Jak zatem wytłumaczyć fakt, że nie obcina się uszu bassetom,
labradorom, seterom albo spanielom? Ich uszy to zdecydowanie lepsze
siedliska bakterii niż uszy amstaffa.

Konsekwencje zdrowotne

Niewiele mówi się o konsekwencjach
jakie niesie za sobą kopiowanie, a warto o nich też wspomnieć.
Konsekwencji jest sporo – bóle fantomowe, zaburzenia wypróżniania
się, zachwiana równowaga, zaburzenia układu nerwowego, napięcia
mięśni kręgosłupa.
Nic dziwnego, mięśnie ogona są
powiązane z mięśniami odbytu i miednicy więc wykonywanie takiego
zabiegu musi wiązać się w pewnymi konsekwencjami. W tym wypadku są
one znaczne.
Psy kopiowane gorzej radzą sobie w
psich sportach takich jak agility, frisbee, flyball i wszystkich
innych.

Konsekwencje behawioralne

Ogon oprócz funkcji łapania równowagi
ma też inne, równie ważne. Jest narzędziem służącym psu do
komunikacji i ekspresji emocji. Obcując na co dzień z psami możemy
dostrzec, że ogon jest najbardziej wyrazistym elementem
wykorzystywanym zarówno w stosunku do nas jak i psów. Na przykład
sztywno uniesiony nieruchomy ogon nie zwiastuje niczego dobrego w
kontaktach na linii pies-pies natomiast luźny, kołyszący się na
boki świadczy o przyjaznych zamiarach.

Zatem pozbawiając psa ogona pozbawiamy
go bardzo istotnej części ciała co może znacznie utrudnić mu
komunikację z innymi czworonogami a także utrudnić nam obserwację
reakcji naszego psa na co dzień. Psy gorzej reagują na kopiowanych
pobratymców w związku z czym te są narażone na częstsze
nieporozumienia a w konsekwencji problemy behawioralne.
Z bólem serca obserwuję kopiowane
boksery które próbują kołysać kikutem który pozostał w miejscu
ogona i angażują w to cały zad by wyrazić emocje, kto zna boksery
ten wie jak ekspresyjną i radosną są rasą.
Uwielbiam kopiowane dobermany i
briardy, wizualnie te rasy po takich poprawkach wyglądają naprawdę
dobrze. Nie potrafiłabym jednak pozwolić by w imię estetyki i
mojego widzimisię narazić psa na tak liczne problemy. Zdecydowanie
bardziej cenię sobie zdrowie psychiczne i fizyczne mojego psa oraz
jego humanitarne traktowanie od samego początku.
Psy i tak są piękne, nie potrzebują
tych poprawek. Warto przemyśleć wszystkie za i przeciw zanim
zdecydujemy się na kopiowanego psa. Poza tym, zdecydowanie lepiej
wygląda długi kołyszący się na boki lub w wypadku mojego
labradora – zataczający koła niczym śmigło helikoptera ogon
witający nas w progu.

Na koniec filmik pokazujący jak fajnie gdy pies ma ogon 🙂

Inteligencja psa

O psiej inteligencji można rozprawiać w nieskończoność, możemy nawet się spierać o to, które rasy pozostawiają inne psy w tyle pod tym względem.
Pewien znany kanadyjski psycholog, prof. Stanley Coren opublikował 10 najmądrzejszych ras psów. Oto lista:
1. Border Collie
2. Pudel
3. Owczarek niemiecki
4. Golden Retriever
5. Doberman
6. Owczarek szetlandzki
7. Labrador Retriever
8. Papillon
9. Rottweiler
10 Australian Cattle Dog
Po części zgadzam się z listą, zgadzam się z rasami z którymi miałam przyjemność się spotkać, poznać i na własne oczy zobaczyć ich zdolności. Bezapelacyjnie Border Collie jest na odpowiednim miejscu, mam wątpliwości co do niskiej pozycji Australian Cattle Doga ponieważ uważam, że rasa jest wyjątkowo zbliżona pod względem inteligencji do Border Collie. Uważam też że lista słusznie obala mit pudla, jako psa o karykaturalnym wyglądzie i małej inteligencji, mało kto pamięta że pudle były doskonałymi psami pracującymi a ich miejsce w IX grupie jest krzywdzące. Ale do rzeczy.
Czym jest inteligencja? według mnie to nie tylko szybkość przyswajania informacji przez psa, ale również umiejętność rozwiązywania problemów i sytuacji nieznanych przez psa, bez pomocy przewodnika.
Więc zadam tutaj kolejne pytanie, czy labrador jest psem inteligentnym?
Posłużę się przykładem labradora i teriera ponieważ takie psy posiadam i na co dzień szkolę.

Pierwszym moim psem był pudel, niestety nie miałam możliwości poznania rasy ponieważ byłam bardzo mała kiedy Ś.P Najka królowała w moim domu. Następnym już bardziej świadomym moim psem jest Ajs, mieszaniec terierów, i nikt mi nie powie że tak nie jest 🙂 Praca z terierem to przyjemność prawie tak wielka, jak praca z borderem. Terier opanowuje komendy w ekstremalnie krótkim czasie, często jednak stara się czytać mi w myślach i wykonuje wybraną przez niego komendę jeszcze przed moim poleceniem. Bardzo przyjemnie się szkoli te psy, widać w ich oczach zaangażowanie. Jednak nie wszystkie polecenia terier będzie chciał wykonać, częściej się buntuje i bardzo lubi sam decydować o końcu treningu. Teriery mają charakter i praca z nimi bywa trudna. Jednak nie sama nauka świadczy o inteligencji takiego psa. Ajs potrafi rozwiązywać wszystkie problemy i trudności sam, bez mojej pomocy, potrafi uciec i po tropie mnie odnaleźć, potrafi znaleźć łatwiejszą drogę której wcześniej nie widział. Posłużę się przykładem. Będąc na działce poszłam ze znajomymi na spacer zostawiając psa na podwórku z rodziną. Przeszłam przez siatkę sąsiedniej, opuszczonej działki, przeszłam przez działkę i przez kolejną siatkę, przeszłam przez pole i zawędrowałam 2 ulice dalej. Mój pies w tym czasie kombinował, jak uciec by mnie znaleźć ponieważ źle znosi moją nieobecność. Bez problemu wyciągnął kawał żelastwa który zakrywał podkopane przejście pod furtką, znalazł dziurę w siatce i wkroczył na działkę przez którą przeszłam, znalazł gdzieś w krzakach inne przejście by opuścić tę działkę i za moim tropem pobiegł za mną. Co prawda zajęło mu to trochę czasu, spotkałam go wracając na posesję. Z ciekawości obserwowałam jak z nami wraca, pokazał mi którędy przeszedł i jak sobie poradził. Świadczy to o jego niepodważalnej inteligencji.
Skupię się teraz na labradorze, kiedy Lary przybył do mojego domu miał 5 miesięcy. Zaczęłam jego szkolenie gdy tylko zadomowił się u mnie, co nie trwało długo bo przecież to labrador 😉 nauka podstawowych komend jak “siad”, “leżeć” czy ” łapa” trwała o wiele dłużej, niż w przypadku Ajsa. Dla porównania Ajs nauczył się siadu w 15 minut podczas gdy Laremu zajęło to 2 dni. Labradory jednak uczą się dokładnie, komendy wykonywane przez labradora nie są wykonywane chaotycznie, są dokładnie takie, jakie były mu wpajane. Labradory również dłużej pamiętają to, czego się nauczyły. Dodatkowo łatwiej skupić na sobie labradora niż teriera, laby nie mają też skłonności do takiego buntu i odmawiania wykonania ćwiczenia co wiele ułatwia. Również łakomstwo sprawia, że nie jest on wymagającym uczniem. Jednak co z inteligencją labradora?
Pewnie wszyscy miłośnicy rasy teraz będą chcieli mnie powiesić, ale labradory inteligentne nie są. Fakt, uczą się dokładnie, super sprawdzają się w niesieniu pomocy ludziom ale wszystko co robią, jest wyuczone przez przewodników, którzy mają anielską cierpliwość. Natomiast w sytuacjach w których labrador nie był uczony konkretnych zachowań pies po prostu jest skołowany i nie wie co robić, liczy na przewodnika.
Co nie zmienia faktu że kocham tą rasę, uwielbiam pracować z labradorami i cenię ich cechy charakterystyczne, jednak do bystrzaków nie należą i nazwałabym je raczej “ciepłymi kluchami” :-). Rasa jest idealna dla ludzi, którzy lubią kiedy pies jest zdany w całości na właściciela. Ja jestem taką despotką, i podoba mi się to, że jestem panią i władczynią która pozjadała wszystkie rozumy w oczach mojego psa .

Sprawdż czy labrador jest dla Ciebie!

Wiele pisze się o zaletach labradorów, wszędzie są one promowane jako psy rodzinne o łagodnym usposobieniu i olbrzymiej inteligencji. To fakt, nie bez powodu labradory spełniają się doskonale jako dogoterapeuci, przewodnicy oraz psy myśliwskie. Nie może nam umknąć również fakt, że od 18 lat jest w czołówce najpopularniejszych ras, a jego popularność ciągle rośnie.

Niewątpliwie mają wiele zalet, które sprawiają, że większość odpowiedzialnych właścicieli poradzi sobie z ich wychowaniem. Decydując się na labradora pewnie usłyszysz, że:
– są to psy łagodne – to prawda, labradory mają praktycznie wyeliminowaną nieuzasadnioną agresję co sprawia że są bardzo pogodnymi i przyjaznymi psami, oczywiście należy pamiętać, że zdarzają się osobniki agresywne.
– są to psy idealne dla dzieci – tak, dobrze wychowany labrador to pies idealny dla dziecka, jest spokojny i delikatnie się obchodzi z maluchami. Jednak nie zwalnia nas to z obowiązku kontrolowania zabaw dziecka z psem, należy pamiętać że to nadal jest zwierzę.
– labradory szybko się uczą – tak, doskonale przyswajają wiedzę i chętnie pracują z przewodnikiem, należy jednak pamiętać że labrador nie rodzi się z tą wiedzą, dobre wyszkolenie psa to wiele pracy i ćwiczeń, nie ma nic za darmo.
– nie są szczekliwe – większość labradorów nie szczeka, jeżeli nie ma takiej potrzeby co jest ich duża zaletą, oczywiście zdarzają się wyjątki.
– są oddane właścicielowi.
– nadają się do mieszkania w blokach – pod warunkiem zapewniania mu dużej ilości ruchu, labradorowi jest dobrze wszędzie tam, gdzie ma swojego właściciela.
– akceptują inne zwierzęta domowe – są nawet w stanie się z nimi zaprzyjaźnić.
Istnieją też ujemne strony posiadania tej rasy (wiele z nich to plus dla prawdziwych psiarzy):
– większość labradorów jest bardzo wylewna, musimy liczyć się z tym, że mogą swoją miłość okazywać w denerwujący, przesadny sposób a czasem nawet brutalnie, ponieważ nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że nie ważą 3 kilo tylko 30.
– potrzebują bardzo dużo ruchu, są bardzo energiczne i potrzebują się codziennie wybiegać, należy zapewnić jak najwięcej spacerów połączonych z wysiłkiem zarówno fizycznym jak i psychicznym.
– labrador znudzony = labrador niszczący, to nie są psy, które mogą zostawać same w domu po 8 godzin dziennie, szybko się nudzą i często poszukują atrakcji na własną łapę np. niszcząc buty, meble i inne przedmioty w ich zasięgu, a zasięg mają spory…
– labrador potrzebuje stałego kontaktu z właścicielem, to psy które lubią bliskość z człowiekiem, absolutnie nie nadają się do kojca z dala od człowieka.
– są bardzo łakome, bardzo przydatna rzecz w szkoleniu ale należy uważać, ponieważ mają skłonności do tycia.
– zdecydowana większość labradorów to zbieracze/śmieciarze a co za tym idzie, nieustające wyciąganie z pyska kości, kromek chleba i wszystkiego innego, co możemy napotkać na spacerze, niezwykle ciężko tego psa oduczyć.
– labradory to psy myśliwskie, należy o tym pamiętać na leśnych spacerach bo łatwo mogą złapać trop lub puścić się pędem za zwierzyną.
– wolno dorastają, labrador może być mentalnie szczeniakiem do 3 roku życia a nawet cale życie.
– labradory są bardzo ufnymi psami, są łatwym łupem dla złodziei, którzy chętnie wzbogacą się na naszym piesku.
– są to psy duże i masywne, labrador nienauczony chodzenia na smyczy to nie lada problem dla właściciela a gdy szarpnie się np. do innego psa to potrafi narobić niezłych szkód, znam przypadki złamania ręki właścicielowi przez labka, przewrócenia a w najlżejszym wypadku nadwyrężenia ręki.
– utrzymanie labradora to duży koszt, odpowiednia karma to koszt 200 zł miesięcznie, należy dodać do tego wizyty u weterynarza i leki, ponieważ labradory mają skłonności do zapaleń oczu i uszu, na początku trzeba również nastawić się na koszty związane ze zniszczeniami w domu, w moim wypadku były to płyty dvd, karnisze od lamp, nowa wykładzina, poobgryzane ściany i wiele innych.
– mając labradora należy zapomnieć o czystym na błysk domu, nie należą one do czyścioszków, lubią roznosić jedzenie po całym domu a gdy napiją się wody to kapie im z pyska co doskonale odbija się na pięknym parkiecie, do tego dochodzi linienie 2 razy w roku, a że mają gęstą sierść to będzie ona w calutkim domu przez dość długi okres, o dywanikach można wtedy zapomnieć. Nie wspominam już o brudach jakie przynoszą do domu ze spacerków.
Jak widać, labrador to nie tylko modny, śliczny pieseczek ale i pies pracujący i posiadający wiele wymagań. Wiele ludzi decyduje się na nie z powodu mody a później żałuje dokonanego wyboru. Decydując się na jakiegokolwiek psa trzeba przemyśleć poważnie sprawę. To co zaprezentowałam to tylko część tego, co spotyka właściciela labradora, jeżeli choćby jeden punkt Cię zraża – wybierz inną rasę, labrador nie jest dla Ciebie.
Dobrze wyszkolony labrador to pies złoto, jednak zanim stanie się tym złotem trzeba przejść wiele, a jego wiedzę utrwalać przez całe jego życie.
Dla zainteresowanych rasą polecam film i książkę “Marley i Ja” jest bardzo prawdziwa wcale nie przesadzona. To wszystko co napisałam jest na podstawie doświadczeń z moim labradorem.
Oczywiście wszystko to dotyczy rasowych, czyli rodowodowych labradorów.
Apeluję! Jeżeli zdecydujesz się na labradora i nie chcesz wydać 1000 złotych na psa nie wybieraj pseudohodowli! Na forach o labradorach jest wiele psów do adopcji, które padły ofiarą mody!

Mój artykuł z

http://pies.onet.pl/29387,26,0,sprawdz_czy_labrador_jest_dla_ciebie,artykul.html