Kary szuka swojego człowieka

Kary jest psem trochę w typie rasy border collie – z wyglądu może nie do końca, ale z charakteru o wiele bardziej! Jest bardzo energiczny, uwielbia szaleństwa i zabawę. Ma dobrą kondycję i jest nastawiony na kontakt z człowiekiem – byłby idealnym kompanem do pracy w zakresie posłuszeństwa lub sportu, choć długie spacery i nauka kilku sztuczek wraz z ukochanym panem też byłyby spełnieniem marzeń Karego.

 Pies ma około 8 lat – do schroniska w Koninie trafił w 2004 roku i od tamtej pory nikt nie zwrócił na niego uwagi. Kary doskonale dogaduje się z suczkami, z psami bywa różnie, chociaż i z tym jest coraz lepiej, psiak teraz rzadziej reaguje na zaczepki w boksie, w czasie spacerów relaksuje się i nie zwraca uwagi na inne psy.

Z początku może odnosić się do obcych z rezerwą, jednak gdy już komuś zaufa, staje się idealnym kompanem do spacerów i zabaw.

Kontakt:
Sylwia: kom: 509 953 513
e-mail: dominiaksylwia@gmail.com

Schronisko w razie czego pomaga w transporcie psa do nowego domu.

Wątek Karego na Dogomanii: kliknij!

Labrador Toffy szuka domu

Historia jakich wiele, nabyto w jakiś
okolicznościach psa, z początku cieszył oko i bawił do łez, z
czasem czar prysł. Stał się przykrym obowiązkiem, zabawka się
znudziła.
Toffy ma 9 lat, i tylko jego siwa
mordka zdradza jego podeszły już wiek. Oczy mimo że smutne i
zapłakane mają w sobie iskry. A jakie piękne są te oczy! Wielkie,
jasne i choć smutne to pełne nadziei. Zapewne liczy że jego „mama”
wróci po niego i zabierze go do jego domku.
Może i dobrze że nie wie, że jego
pani nie wróci po niego, może i dobrze że nie zdaje sobie sprawy z
tego, że jego szczera psia miłość nie została odwzajemniona.
Nic nie zmienia faktu, że Toffy
potrzebuje nowego domu, choćby tymczasowego. Że zasługuje na nowy
start, i na miłość. Nie śmiem wątpić że on swoją miłością
będzie mógł przenosić góry przez jeszcze długie lata.
Czy jest tutaj ktoś, gotów pomóc
Toffyemu? Ta historia nie może mieć smutnego zakończenia, to nie
może się tak skończyć. On zasługuje na drugą szansę!
Jeżeli możecie w jakiś sposób pomóc
Toffyemu, skontaktujcie się z łódzkim schroniskiem:
Marmurowa 4
(0-42) 656-78-42
schronisko_www@doskomp.lodz.pl
Toffy trafił do nas ze swoim
chipem, niestety jego właścicielka nie zamierza go odebrać…
Toffy pewnie był zakupiony jako uroczy biszkoptowy szczeniaczek, żył
ze swoja rodziną dobrych kilka lat, został nawet zachipowany, a
teraz, kiedy jest już psim seniorem został porzucony jak śmieć.
Psiak nie rozumie co się stało, jest radosny, ufny i wpatrzony w
człowieka, nie ma pojęcia, że nie wróci już do swojego domu…,
że jego pani już go nie chce….
Toffy czeka na nowego,
odpowiedzialnego opiekuna, jest starszym psem, więc szanse na
adopcję ma znacznie mniejsze. Psiak jest w dobrej formie, ufny,
przesympatyczny i łagodny. Prosimy o dom dla Toffiego. Kwarantanna
nie obowiązuje.”
Czyj był Toffy?
Wystarczyło wpisać
do bazy Safe Animal jego numer chipa (985120022005456) by dowiedzieć
się, że osoba która go porzuciła ma na imię Małgorzata. Pani
Małgorzato, mimo małych szans mam nadzieję, że kiedyś pani to
przeczyta. Nie jest pani człowiekiem, nie pani nawet zwierzęciem.
Jest pani nędznym, bezwartościowym tworem zdolnym jedynie do
egzystencji bez większych uczuć. Mam ogromną nadzieję, że na
stare lata zostanie pani wyrzucona na bruk jak śmieć, i że pani
koniec będzie równie marny jak uczucia.
Dla
zainteresowanych dodam, że w bazie Safe Animal figurują dane tej
kobiety łącznie z numerem telefonu.

Wizyta przed adopcyjna

Cieszę się wakacjami od końca maja, nadmiar wolnego czasu staram się pożytkować wraz z moimi psami. Pracujemy, ćwiczymy posłuszeństwo, uczymy się nowych sztuczek. Lary jest już od dwóch tygodni po zabiegu kastracji, rana się świetnie zagoiła, poziom testosteronu opadł a pies jest w super kondycji. Nawet pozwoliłam mu na chwilę zanurzyć się w wodzie podczas spaceru po parku, w nagrodę za piękne odwoływanie się i super równanie. Niestety zawsze zapomnę zabrać ze sobą aparatu i na blogu od długiego czasu nie ma świeżych zdjęć moich psów.
Kilka dni temu odbyłam swoją pierwszą wizytę przed adopcyjną w sprawie Celinki. Suczka rasy labrador trafiła pod skrzydła labradory.info z paskudnej pseudo hodowli o której było głośno w programie Uwaga na stacji TVN.
Jej sytuacja prawna nie jest jeszcze ustalona ponieważ właściciel nie zrzekł się praw do zwierząt i ustalić ma to sąd, dlatego znalezienie jej domu okazało się trudniejsze, ponieważ ludzie słysząc o tym na wstępie już rezygnowali.
Znalazły się jednak dobre dusze, które gotowe są oddać jej serce i zawalczyć o jej zaufanie co będzie bardzo trudne. Te dwie dobre dusze są z Łodzi dlatego poproszono mnie, o przeprowadzenie u nich wizyty w celu sprawdzenia warunków w których miałaby żyć sunia oraz ogólnej wiedzy i świadomości potencjalnych właścicieli.

Suczka potrzebuje specjalnej troski, w swoim krótkim życiu przeżyła horror, najprawdopodobniej była kryta cieczka w cieczkę oraz bita, bardzo boi się raptownych ruchów oraz przedmiotów. Boi się również mężczyzn co wskazuje na to, że była bita przez mężczyznę. Celinka nigdy nie będzie typowym labradorem, ma nieco inne potrzeby ale nie oznacza to że jest gorsza. Z pewnością ma mniejsze wymagania jeśli chodzi o aktywność ruchową, natomiast większe jeżeli chodzi o pracę nad jej zaufaniem i resocjalizację.

Bałam się jak przebiegnie ta wizyta, tym bardziej że to był mój debiut. Okazało się że nowy domek dla Celinki będzie idealny, osoby chcące ją zaadoptować zdają sobie sprawę z tego ile przed nimi pracy, są otwarci na wszelkie sugestie i pomoc. Teraz pozostaje tylko czekać na happy end w postaci przyjazdu suczki do nowych opiekunów. Z pewnością ją odwiedzę i będę czuwała nad nią, czuję się do tego zobowiązana
__________________________________________
Celinka jest już w nowym domu, szczęśliwa, powoli się oswaja z nową sytuacją. Jej nowi właściciele zasypują nas na forum zdjęciami i nowościami co wszystkich bardzo cieszy. Za jakiś czas, kiedy Celinka dojdzie do siebie i do końca zaufa swoim ludziom spotkamy się i pozna Larego. Trzymajcie za nią kciuki, zasłużyła na najlepszy na świecie dom i ogrom miłości. Nie wątpię że ją otrzyma, trafiła do TEJ rodziny!

Marsz (nie)milczenia

Zapraszam serdecznie, będzie można spotkać mnie z Larym. Warto poświęcić weekendowe popołudnie w słusznej sprawie. 

Pomoc dla Kuby i mała rewolucja

Poznajcie Kubę, jest on kolejną ofiarą ostatnio nagłośnionych przypadków bezkarnego katowania zwierząt. Kuba został podpalony i zamknięty w kojcu z którego nie miał szans ucieczki. Biedak ma rozległe poparzenia i rany otwarte, jest swoistym cudem gdyż to przeżył. Jest żywym dowodem na bestialstwo i zatraconą empatię. Kuba potrzebuje kosztownego i długotrwałego leczenia, opiekuje się nim Fundacja Mrunio. Bestii które mu to zrobiły nie znaleziono.

Konto Fundacji Mrunio, na które można wpłacać datki na leczenie Kuby:

Bank PEKAO S.A I O. w Kłodzku

85 1240 1965 1111 0010 1171 6801

Co się dzieje? czemu w ogóle zdarzają się przypadki świadomego krzywdzenia innej istoty? czemu kary są tak niskie? czy prokuratorzy, sąd nie mają tak czułej empatii by sądzić surowo takich ludzi?
Swojego czasu interesowałam się motywem seryjnych morderców, i wiecie co? praktycznie każdy zaczynał od katowania zwierząt a dopiero później zaczynał interesować się ludźmi. Jeżeli już ktoś nie potrafi współczuć tak mocno zwierzęciu bo ślepo wierzy w wyższość człowieka, to niech się przez chwilę zastanowi czy osoba aż tak upośledzona o brak empatii na pewno nigdy nie skrzywdzi człowieka?

Bardzo się cieszę że media coraz bardziej nagłaśniają sprawę niskich kar za znęcanie się nad zwierzętami, że nagłośniono sprawę huskiego zamordowanego z zimną krwią. Jednak kary są ciągle zbyt niskie a moja wiara w wymiar sprawiedliwości już przestała się nawet we mnie tlić.