Brutalność w imię estetyki

Kopiowanie psom uszu i ogonów to
kontrowersyjny i śliski temat. Fora internetowe wrzą, a dyskusje są
na ten temat gorące i często przeobrażają się w prawdziwe
awantury. Świat wciąż dzieli się na zwolenników i przeciwników
kopiowania. Wydaje się że dyskusji w tej kwestii nie powinno być
bo sprawa jest prosta i prawnie rozwiązana. A jednak jest inaczej.

Kilka suchych faktów

Kopiowanie to nic innego jak odcinanie
sprawnych części ciała, obecnie robi się to z poczucia estetyki
hodowcy czy też właściciela, lub po prostu przyzwyczajenia.

Dawniej kopiowano poszczególne rasy
psów w celach praktycznych na przykład ucinało się ogony psom
myśliwskim takim jak spaniele czy wyżły by ograniczyć kontuzje
towarzyszące ich pracy takie jak kaleczenie czy nawet łamanie ogona
w zaroślach oraz je spowolnić.

Ale nie tylko psom myśliwskim
wykonywało się ten zabieg. Terierom typu bull obcinało się uszy
by w walkach nie mogły siebie za nie łapać, a dobermanom by nadać
im groźnego wyglądu.
Obecnie psy przeniosły się do naszych
domów i pełnią zupełnie inną funkcję niż dawniej, użytkowość
jest zdecydowanie rzadziej spotykana i mniej pożądana niż kiedyś.

Kopiowanie w prawie

Polskie prawo zakazuje kopiowania już
od 1997 roku lecz przepis został całkowicie zignorowany, a wiele
osób nie zdawało sobie nawet sprawy z jego istnienia. Być może
jest to spowodowane faktem, że zapis był niejasny i łatwy do
ominięcia dlatego przez kolejne 15 lat weterynarze bez skrupułów
dopuszczali się kopiowania a właściciele ochoczo to robili.

Od 1 stycznia 2012 roku wraz z wejściem
Nowelizacji Ustawy o Ochronie Zwierząt zapis na temat kopiowania
został sprecyzowany. Związek Kynologiczny nareszcie zareagował na
zmiany w prawie i wydał zarządzenie w którym psy urodzone w
Polsce po 1 stycznia 2012 roku będą mogły być wystawiane tylko o
naturalnym wyglądzie, zaś osobniki kopiowane nie będą mogły brać
udziału w wystawach, a co za tym idzie – rozrodzie.
Zapis choć od dawna pożądany jest
krzywdzący dla Polskich hodowców. Bo w żaden sposób nie wpływa
na psy z innych krajów przez co konkurencja z nimi może być
niesprawiedliwa gdy sędzia preferuje nienaturalnie wyglądające
zwierzęta.

Brutalność w imię estetyki

Jak już wspomniałam, kopiowanie w
obecnych czasach to zabieg niepotrzebny i jest jedynie kaprysem ze
strony człowieka. Ale zastanówmy się jak wygląda to w praktyce,
bo zazwyczaj widzimy tylko efekty. Mało kto wie że są one okupione
bólem całkowicie bezbronnej istoty jaką jest szczenie.
Zacznę więc od kopiowania ogona. Robi
się to u kilkudniowych szczeniąt ponieważ pokutuje mit, że trzy
dniowe szczenię nie odczuwa bólu. W efekcie niewidomemu jeszcze
psiakowi ucina się ogon bez żadnego znieczulenia. Czy ktoś tutaj
potrafi sobie to wyobrazić? Amputacja kończyny z kością,
przedłużenia kręgosłupa na żywca. Ale czy rzeczywiście maluch
nic nie czuje? Zapraszam do obejrzenia filmiku na którym jest
ukazane kopiowanie, sami oceńcie czy maluchy naprawdę nic nie
czują. Ostrzegam że filmik jest drastyczny.

Nieco inaczej ma się sprawa dotycząca
kopiowania uszu. Zabieg jest wykonywany pod znieczuleniem w
gabinecie weterynaryjnym (pomijam domorosłych specjalistów bo i
tacy się zdarzają) u nieco starszego psa. I choć wydawać by się
mogło że zabieg wykonany w ten sposób nie powinien budzić
negatywnych emocji, to wystarczy zastanowić się głębiej by
dostrzec fakt że nadal jest niepotrzebnym sprawianiem bólu. Kto
kiedykolwiek miał przebijaną lub uszkodzoną chrząstkę wie, z
jakim bólem to się wiąże. Rana przez bardzo długi czas się goi
i jest wyjątkowo bolesna. Szczenię przez najbardziej beztroskie
miesiące swojego życia cierpi z powodu gojącej się rany i nosi
mało gustowny i bardzo niewygodny opatrunek na głowie.  

Kopiowanie dla zdrowia

Jednym z mitów które narosły wokół
kopiowania tez to, jakoby robiło się to dla zdrowia. Wielu
właścicieli i hodowców tłumaczy że zrobili to by nie narażać
swojego psa na liczne infekcje wynikające z posiadania przez ich
podopiecznych wiszących uszu. Co zabawne, robi się to rasom które
nie są specjalnie narażone na infekcje bo jak wytłumaczyć
obcinanie uszu amstaffom albo dobermanom które nie mają typowo
klapniętych uszu, a przynajmniej nie tak bardzo jak np. labradory?
Jak zatem wytłumaczyć fakt, że nie obcina się uszu bassetom,
labradorom, seterom albo spanielom? Ich uszy to zdecydowanie lepsze
siedliska bakterii niż uszy amstaffa.

Konsekwencje zdrowotne

Niewiele mówi się o konsekwencjach
jakie niesie za sobą kopiowanie, a warto o nich też wspomnieć.
Konsekwencji jest sporo – bóle fantomowe, zaburzenia wypróżniania
się, zachwiana równowaga, zaburzenia układu nerwowego, napięcia
mięśni kręgosłupa.
Nic dziwnego, mięśnie ogona są
powiązane z mięśniami odbytu i miednicy więc wykonywanie takiego
zabiegu musi wiązać się w pewnymi konsekwencjami. W tym wypadku są
one znaczne.
Psy kopiowane gorzej radzą sobie w
psich sportach takich jak agility, frisbee, flyball i wszystkich
innych.

Konsekwencje behawioralne

Ogon oprócz funkcji łapania równowagi
ma też inne, równie ważne. Jest narzędziem służącym psu do
komunikacji i ekspresji emocji. Obcując na co dzień z psami możemy
dostrzec, że ogon jest najbardziej wyrazistym elementem
wykorzystywanym zarówno w stosunku do nas jak i psów. Na przykład
sztywno uniesiony nieruchomy ogon nie zwiastuje niczego dobrego w
kontaktach na linii pies-pies natomiast luźny, kołyszący się na
boki świadczy o przyjaznych zamiarach.

Zatem pozbawiając psa ogona pozbawiamy
go bardzo istotnej części ciała co może znacznie utrudnić mu
komunikację z innymi czworonogami a także utrudnić nam obserwację
reakcji naszego psa na co dzień. Psy gorzej reagują na kopiowanych
pobratymców w związku z czym te są narażone na częstsze
nieporozumienia a w konsekwencji problemy behawioralne.
Z bólem serca obserwuję kopiowane
boksery które próbują kołysać kikutem który pozostał w miejscu
ogona i angażują w to cały zad by wyrazić emocje, kto zna boksery
ten wie jak ekspresyjną i radosną są rasą.
Uwielbiam kopiowane dobermany i
briardy, wizualnie te rasy po takich poprawkach wyglądają naprawdę
dobrze. Nie potrafiłabym jednak pozwolić by w imię estetyki i
mojego widzimisię narazić psa na tak liczne problemy. Zdecydowanie
bardziej cenię sobie zdrowie psychiczne i fizyczne mojego psa oraz
jego humanitarne traktowanie od samego początku.
Psy i tak są piękne, nie potrzebują
tych poprawek. Warto przemyśleć wszystkie za i przeciw zanim
zdecydujemy się na kopiowanego psa. Poza tym, zdecydowanie lepiej
wygląda długi kołyszący się na boki lub w wypadku mojego
labradora – zataczający koła niczym śmigło helikoptera ogon
witający nas w progu.

Na koniec filmik pokazujący jak fajnie gdy pies ma ogon 🙂

Zwierzęta mają przeżycia duchowe?

Zapewne wielu z Was tak jak i mnie interesuje temat psiej duchowości. W internecie roi się od historii na temat psich czy kocich przeczuć, a wiele osób jest pewnych że zwierzęta widzą więcej niż my, widzą duchy. Sama nigdy nie miałam godnego uwagi doświadczenia które mogłabym opisać, bo zapewne dałoby się to w racjonalny sposób wyłumaczyć, ale znalazłam w internecie ciekawy artykuł na temat badań zwierzęcej duchowości którym chciałabym się z Wami podzielić.

  Mózgi ludzi i zwierząt zawierają pewne podobne obszary, które u Homo sapiens odpowiadają za przeżycia duchowe. Czy zatem inne ssaki mogą doświadczać tego, co według naszego długoletniego przeświadczenia czyniło nas ludźmi? Co robić, gdy kot doświadcza NDE?
 ____________________
J.Viegas, Discovery News

 Doświadczenia duchowe mogą rodzić się w prymitywnych obszarach ludzkiego umysłu, tj. w strukturach, które występują także w budowie mózgu zwierząt, w tym np. psów. Wydaje się zatem prawdopodobne, że i nasi mniejsi bracia doświadczają doznań o charakterze duchowym. Tak przynajmniej twierdzi znany neurolog, który od kilku dekad zajmuje się tą dość kontrowersyjną kwestią ludzkiej egzystencji. 

 Naukowe badania sugerują, że doświadczenia określane mianem duchowych mogą powstawać w prymitywnych obszarach ludzkiego mózgu, a podobne struktury posiadają również mózgi zwierzęce. Cały trik polega jednak na tym, jak dowiedzieć się od nich, czy takie doświadczenia mają. 

 – Odkąd ludzie posiedli zdolność mowy, mogą wyrażać bogactwo swych duchowych doświadczeń za pomocą słów. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek będziemy w stanie dowiedzieć się, czego doświadczają zwierzęta – mówi Kelvin Nelson, neurolog z University od Kentucky i autor książki „The Spirirual Doorway in the Brain”, której publikacje planuje się na styczeń 2011 r. Mimo tych ograniczeń nadal istnieje podstawa, aby przypuszczać, że najbardziej pierwotne obszary naszego mózgu odpowiadają za doświadczenia duchowe. Jeśli tak jest, to równie dobrze może to zachodzić u zwierząt – dodaje. 

 Odkrycia, o których mowa pojawiły się przy okazji badań Nelsona na ludziach, których wyniki publikował w wielu szanowanych magazynach. Dla przykładu, jedno z jego badań określiło, że za tzw. doświadczenia pozacielesne (OBE) odpowiada u ludzi mózgowy układ pobudzania kontrolujący różne stany świadomości. 


 – Wiemy, że jeśli u ludzi dojdzie do zaburzenia rejonu mózgu, w którym zbiegają się funkcje związane ze wzrokiem, poczuciem ruchu, orientacji, pola grawitacyjnego i świadomości własnej pozycji, pojawia się poczucie wyjścia z ciała – mówi Nelson. Nie ma powodów, aby zaprzeczyć, że koty i psy nie doświadczają czegoś podobnego, albo że nie dzieje się to w mózgach innych naczelnych.

 Inne ssaki też być może doświadczają tzw. NDE czyli stanów z pogranicza śmierci. Być może są one podobne w przebiegu do tych, jakie mają ludzie, którzy często donoszą o obserwacji przysłowiowego „światła w tunelu”.

 Zjawisko to „spowodowane jest przez przystosowywanie się oka do niskiego przepływu krwi, co ma miejsce w czasie zapaści lub omdlenia” – twierdzi Nelson. Także w tym przypadku według badacza zwierzęta są równouprawnione, choć zauważa, że to co „myślą sobie o tunelu to zupełnie inna sprawa”. Mimo to badania laboratoryjne wykazały, że doznania przypominające NDE mogą występować m.in. u kotów i szczurów. 

 Z kolei doświadczenia mistyczne, a więc momenty, które oddziałują na nasze poczucie tajemniczości i zachwytu rodzą się wewnątrz tzw. systemu limbicznego. W czasie eksperymentów wykazano, że po wycięciu pewnych partii mózgu u zwierząt nie oddziaływały na nie substancje typu LSD. 

 A ponieważ inne zwierzęta, takie jak choćby małpy człekokształtne, konie, koty i psy również posiadają podobne struktury mózgowe co człowiek możliwe jest, że i one doświadczają przeżyć mistycznych. Mogą nawet, według Nelsona, odczuwać „duchową jedność”. 

 Marc Bekoff, emerytowany profesor ekologii i biologii z Uniwersytetu Colorado w Boulder również uważa, że zwierzęta doświadczają przeżyć mistycznych, które są porównywalne z tymi, jakich doświadczają ludzie.

Wraz z badaczką Jane Goodall zaobserwował on tańce szympansów, które odprawiały one na widok wodospadów formujących się po ulewach. Niektóre ze zwierząt zdawały się zapadać w pewien rodzaj transu podobnego do tego, jaki zaobserwować można u uczestników religijnych rytuałów.

 – Czy nie jest prawdopodobne, że zachowania szympansów motywowane są przez uczucia podobne do zdumienia i podziwu? – zastanawia się Goodall. Po wodnym pokazie widz siada na skale i wpatrzony w przepływającą wodę może zapytać: co to?

 Beckoff zastanawiał się na łamach Psychology Today:

 – Być może znacznie więcej zwierząt bierze udziału w tego typu rytuałach, ale my nie mieliśmy szansy zaobserwowania tego. Jak na razie pozostawmy otwartą furtkę dla idei mówiącej, że zwierzęta posiadają doświadczenia duchowe. Poszukajmy najpierw jakichś dowodów. Potrzeba dalszych badań z zakresu różnych dziedzin zanim powiemy, że zwierzęta nie mogą i nie doświadczają duchowości.  

 Problem w tym, że przez wiele lat wierzono, że wspomniane odczucia czynią z nas ludzi.




Zły omen – czarny pies

Czarne psy są zjawiskiem
najczęściej spotykanym w Anglii. Były widziane przez wielu ludzi,
a ich opisy jeżą włos na głowie. Na stałe zapisały się w
kulturze angielskiej i nie tylko. Kilka lat temu ukazał się na
stronie psy.pl artykuł, z którego jasno wynikało, że czarne psy
mają złą opinię i mają mniejsze szanse na adopcje, niż ich
pobratymcy.

Wystrzegaj się
czarnego psa

Jeżeli
kiedykolwiek na twojej drodze znikąd pojawi się wielki, czarny pies
wiedz, że wróży on coś złego. Mówią że te psy są
ucieleśnieniem szatana, jedynym demonem potrafiącym zrobić
człowiekowi fizyczną krzywdę.
Czarny pies jest
ogromny – wielkości cielaka lub kuca, ma wielkie, czerwone oczy a
za sobą ciągnie gruby łańcuch. Jeżeli się ci ukaże, to znaczy
że wróży śmierć tobie lub komuś z twojej rodziny.
Były przypadki,
że czarny pies ukazywał się większym grupom ludzi, wtedy
zachrypniętym, piekielnym głosem wypowiadał imię osoby która
miała zginąć.
Upiory te są
niematerialne, rozpływają się w powietrzu równie szybko jak
materializują. Nie można ich postrzelić ani w inny sposób zranić.

Czarne psy w
Anglii

Anglia słynie z
tego, że jest jednym z najbardziej nawiedzonych miejsc na ziemi, nic
zatem dziwnego że właśnie tam najczęściej spotykane są czarne
psy, które na stałe zapisały się do tamtejszego folkloru.
Istnieją głośne
przypadki spotkania z czarnym psem właśnie tam, to niektóre z
nich:
W 1577 roku
w Suffolk w kościele w Blythburgh w czasie nabożeństwa z bocznej
nawy wynurzył się nagle czarny pies, który zagryzł kilka osób.
Następnie w czasie paniki, ulotnił się, zostawiając na drzwiach
kościoła ślady ognia widoczne do dziś.”
W 1893 roku
dwóch mężczyzn jechało ulicą w Norfolk, kiedy nagle zostali
zmuszeni przez czarnego psa do zatrzymania się. Woźnica chciał
najechać na psa, ale pasażer który słyszał o czarnym psie
powstrzymał go. Po pewnym czasie woźnica stracił cierpliwość i
popędził konie. W ciągu kilku dni woźnica umarł.”

Upiory w innych
miejscach na świecie

Ale nie tylko w Anglii można spotkać
te przerażające istoty. Pojawiały się również w Kanadzie, USA a
nawet w Afryce.
14 grudnia 1963 roku dwaj
mężczyźni w Afryce Północnej widzieli na ulicy nadzwyczaj dużego
czarnego psa. Zaraz po tym okolica została dziwnie oświetlona i
osobliwy, dziwny objekt przeleciał nad ich samochodem, po czym
zniknął w niebie. W Savannah, w stanie Georgia wielu świadków
widziało 9 września 1973 roku 10 dużych czarnych psów, które
wyszły z UFO.”

Czarne psy w Polsce

Istnieje wiele
doniesień na temat tych istot w Polsce, mamy również miejsca w
których upiór pojawia się najczęściej. Tym miejscem są ruiny
zamku w Ogrodzieńcu. Za dnia ten gotycko-renesansowy zamek pełni
funkcję atrakcji turystycznej, w nocy zaś zamienia się w scenerię
horroru w którym główną rolę odgrywa wielkie, czarne psisko.
Było to chyba w roku 1963, w
sobotę 25 lipca, bośmy się następnego dnia na odpust do Giebła
wybierali. Chcieliśmy wspólnie z sąsiadem wygnać krowy na
pastwisko już nocą, żeby z samego rana móc pójść na odpust.
Była już chyba jedenasta wieczorem, może nawet później, tyle że
jasno było, bo księżyc wyraźnie świecił. Najpierw poszliśmy do
mojej obory (moja chałupa bliżej zamku stoi) i wówczas, nim
weszliśmy we wrota, zobaczyłem ogromnego czarnego psa. Strachliwy
nie jestem i psów się nie boję, ale jak zobaczyłem, że ten
diabeł ciągnie za sobą łańcuch i biegnie do zamku, to zaraz
zacząłem uciekać. Sąsiad też uciekał. Tej nocy jużeśmy tam
nie wrócili i krów na pastwisko nie wygnali.”
Ale nie tylko w
Ogrodzieńcu można spotkać czarną bestię, istnieje wiele historii
w różnych zakątków Polski, oto one:
Chcę opowiedzieć historię,
którą opowiadał mi mój ojciec. W czasie swojej służby wojskowej
razem z trzema innymi żołnierzami ze swojej jednostki poszli na
dyskotekę do pobliskiej wioski. Była już noc i – co
najważniejsze – nie mieli alkoholu, co oznacza, że nie byli
pijani. Nagle obok nich pojawił się ogromny czarny pies, dosłownie
wielkości cielaka, któremu świeciły się na czerwono oczy.
Żołnierze po prostu znieruchomieli, a pies nagle pobiegł na jakąś
małą górkę, stanął i zaczął wykrzykiwać imię jednego z
nich. Ojciec twierdził, że mówił to imię ochrypłym, męskim
głosem. Po czym dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Żołnierze
bali się komukolwiek opowiadać tę historię, aby nie narazić się
na śmieszność.
Tragiczny finał tej historii miał
miejsce dwa dni później, kiedy chłopak którego imię wykrzykiwała
ta dziwaczna zjawa został przypadkiem śmiertelnie uderzony przez
dźwig do rozładunku amunicji. Gwarantuję, że powyższa historia
jest prawdziwa. Miała ona miejsce w roku 1963.”

Tego typu historia wydarzyła się
w mojej rodzinie, otóż: moja ciotka mieszkała z mężem na
pierwszym piętrze bloku, tak, że latarnia uliczna świeciła prosto
w okna ich sypialni. Z czego wynika, ze nawet w nocy było tam
widno… Pewnego razu ciocia obudziła się z niepokojem i nagle spod
ich łóżka wygramolił się wielki czarny pies (nie mieli oni
własnych zwierząt), stanął na środku pokoju otrzepał się jakby
wyszedł z wody i poszedł na przedpokój. Ciotka szybko obudziła
swojego męża… oczywiście pomyślał, że to był tylko sen,
jednak znudzony narzekaniem żony wstał, aby jej to udowodnić.
Największym zaskoczeniem okazał fakt, że na środku pokoju w
miejscu, w którym stał „pies” znajdowała się kałuża…
zaczął więc szybko przeszukiwać mieszkanie lecz zjawy juz nie
było… Jednakże owa historia miała swój koniec dopiero rano,
kiedy to ciocia zorientowała się, że wuj nie żyje. Do tej pory
uważa, ze owy pies był omenem śmierci.”

Czy zawsze czarny
pies jest zły?

Okazuje się że
niekoniecznie. Istnieją historie opowiadające o czarnych psach
które pomogły ludziom.
W zachodniej Anglii
i Kanadzie czarny pies pomógł odnaleźć drogę do domu zagubionym
w lesie ludziom. Natomiast istnieje również historia o tym, jakoby
upiór uratował być może życie pewnej dziewczyny. Wracała ona w
nocy z pracy, nie jechały już żadne autobusy więc musiała wracać
do domu pieszo. Jej oczom ukazała się grupka mężczyzn
zachowujących się podejrzanie, co wzbudzało jej strach. Nagle
znikąd pojawił się obok niej wielki czarny pies który obok niej
szedł. Dziewczyna ucieszyła się że zwierze dotrzymuje jej
towarzystwa. Gdy zbliżyła się do podejrzanej grupki, mężczyźni
zaczęli ją zaczepiać. Wtedy pies agresywnie zawarczał,
przestraszeni mężczyźni się wycofali a dziewczyna mogła pójść
dalej. Gdy się odwróciła w stronę psa, jego już nie było.
Czarne psy są na
tyle powszechnym zjawiskiem, że niemal w każdej rodzinie są o nich
jakieś wzmianki. Postanowiłam poszukać o nich informacji i
porozmawiałam o nich z moją babcią, która jest sceptyczną
ateistką.
Okazało się że
mój prapradziadek z Bielawy miał bliskie spotkanie z czarnym psem.
Dziadek był osobą
bardzo wierzącą, do tego stopnia że pościł wraz z żoną w każdy
piątek, a w kościele bywał codziennie. Stąd śmiem przypuszczać,
że historia którą opowiadał była prawdziwa, gdyż wątpię by
osoba tak wierząca kłamała w tak błahej sprawie.
Pewnego wczesnego
poranka szedł przez wieś w nieznanym mi celu, w momencie gdy
wstąpił na most jego oczom ukazał się ogromny, czarny pies.
Dziadek chciał go przepędzić by iść dalej, ale było to
niemożliwe. Przestraszył się nie na żarty, zamknął oczy i
zaczął się modlić. Po modlitwie otworzył oczy, i zobaczył że
po strasznym psie nie pozostał żaden ślad.
A czy wy znacie
jakieś ciekawe historie? Polecam rozmowę z najstarszymi członkami
rodziny, mają zawsze najciekawsze historie które warto poznać,
choćby dla pokoleń 🙂
Źródła:
http://www.nautilus.org.pl/

Teledyski z psami

Jako że dzisiaj jest niedziela, postanowiłam umilić ją Wam przyjemnym i lekkim tematem – psie teledyski! 

Bawcie się dobrze 🙂



I na koniec komercyjnie:



 

Pies dla dziecka

Dawno, dawno temu (albo wcale nie aż
tak dawno) kiedy byłam jeszcze uczennicą podstawówki większość
z dzieci chciała mieć psa, również ja. Miałam psa, była to
pudlica o imieniu Najka. Niestety Najka była dwa lata starsza ode
mnie, i kiedy ja dopiero zaczynałam być świadomym człowiekiem,
ona się starzała i nie miała tyle sił na zabawy i wycieczki co
młody pies, w dodatku była psem mojej mamy. Porozumienie
nawiązałyśmy później, ale nie o tym jest dzisiejszy wpis.

   Chęć posiadania psa lub też innego
zwierzątka (ale głównie psa) od lat się nie zmienia. Prawie każde
dziecko chce mieć najlepszego przyjaciela człowieka i wierci
rodzicom dziurę w brzuchu, by zgodzili się na psa. Dla dziecka
wydaje się to być wspaniałą przygodą i czystą przyjemnością,
rodzice zazwyczaj widzą brudny obowiązek. Niestety cała reszta się
zmienia.
    Za moich czasów (wiem, fatalnie to
brzmi) chciało się po prostu psa, jakiegokolwiek. Nie ważne czy to
był dorosły pies czy też szczeniak, jak wyglądał i jakiej był
płci. Każdy napotkany na ulicy bezpański pies był idealnym
kandydatem na naszego psa, i chcieliśmy dać mu dom.
Co prawda ja już wtedy interesowałam
się psami, wraz z moją przyjaciółką znałyśmy książkę „Rasy
psów” na pamięć i obie byłyśmy wierne labradorom, ale mimo
wszystko bardzo chciałyśmy jakiegokolwiek psa. Wśród dzieci
rzadkością był pies rasowy, rodzice gdy się zgadzali na psa
decydowali się na zwykłego kundla. Wspomnienia pierwszych, własnych
kundli ma prawie każdy człowiek – moja mama, moja babcia, mój
wujek i pewnie wiele innych ludzi. Wierny kundel towarzyszący naszym
włóczęgom i przygodom. Ja również mam takiego kundla, jest nim
Ajs.
    Teraz sytuacja nieco się zmieniła, na
gorsze. Wśród dzieci nie widuję już kundli. Wszystkie dzieci w
mojej okolicy biegają z rasowymi (oczywiście z pseudohodowli)
pieskami takimi jak york, shih tzu , labrador, owczarek niemiecki.
Wśród dzieciaków panuje moda na rasowe psy, i już pospolity
kundel nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom. Nie wiem czy jest
to kwestia wychowania, samej mody czy poprzeczki którą cały czas
podnoszą dzieci odnośnie swoich wymagań.  
Jedno jest pewne – rodzice mają na
to wpływ.
    Tu apel z mojej strony – drodzy
rodzice, pokażcie dzieciom że rasa psa tak naprawdę nie ma
znaczenia, że pies nie jest modnym gadżetem lecz żywą istotą, i
że bez względu na rasę czy jej brak będzie tak samo wspaniałym
towarzyszem.
Pokażcie swoim dzieciom, czym są
schroniska dla zwierząt, dlaczego tam należy kierować swoje kroki
po przyjaciela, i dlaczego należy się im pomoc. Budujcie w swoich
pociechach świadomość, empatię i potrzebę niesienia pomocy. Nie
wychowujcie kolejnych egoistów, uświadomcie im że pies to nie
kolejny modny gadżet, a żywa, czująca istota, przyjaciel i
obowiązek za który jesteśmy odpowiedzialni. Musicie zadbać o to,
by wasze dzieci gdy dorosną były odpowiedzialnymi i wrażliwymi
ludźmi, którzy zwierzęta traktują jak równych sobie, nie jak
przedmioty. Wszystko w Waszych rękach, to od Was zależy jakich
ludzi wychowacie, od Was zależy jaki będzie świat wraz z następnym
pokoleniem, za które Wy jesteście odpowiedzialni.

    Kwestia edukacji pod względem
niesienia pomocy czy to innym ludziom, czy zwierzętom tak naprawdę
leży. Nie znam rodzica który zabrałby swoje dziecko do schroniska
dla zwierząt czy hospicjum, by budować w dziecku świadomość że
inni mają gorzej, i my będąc w lepszej sytuacji możemy choć
trochę ułatwić im życie. Stawiamy na edukację dzieci, na ich
rozwój intelektualny, na to by w przyszłości potrafiły zarobić
na siebie pieniądze, ale pomijamy rozwój empatii i wrażliwości.
Niestety bez tych ostatnich cech człowiek jest w pewien sposób
upośledzony, ponieważ na intelekt nie składa się tylko i
wyłącznie wiedza i umiejętności, ale również wrażliwość i
empatia.
Warto by dzieci były świadome tego,
czego na co dzień nie widzą.