Pet Festiwal – wrażenia

Tydzień temu, w sobotę byłam
gościem na festiwalu Łódź dla Zwierząt odbywającym się w nowej
hali CKW. Mimo mojej ogromnej radości na wieść o tych targach, i
wielkiej ochoty uczestniczenia w nich dzisiaj mogę powiedzieć, że
jestem bardzo rozczarowana. Czy pójdę w przyszłym roku? Chyba nie,
a jeżeli będą znowu kolidowały z wystawą psów to na pewno nie.
Targi odbyły się w pięknej, nowej
hali CKW która niedawno została otwarta. Z zewnątrz oko cieszy
atrakcyjna, nowoczesna bryła niemal cała oszklona. Przejeżdżałam
obok niej wielokrotnie i zawsze cieszyła moje oko. Targi dały mi
okazję do przyjrzenia się budowli od wewnątrz.
To co zobaczyłam w środku bardzo mnie
rozczarowało, ogromne, puste i surowe wnętrze w kolorach szarości
i bieli. Nie tylko ja odnosiłam wrażenie że hala nie jest
wykończona, jakby na to zabrakło środków.
Główne pomieszczenie w którym
odbywały się targi było ogromną, wysoką, chłodną i
nieprzyjemną salą. Podłoga była szara, były jakieś metalowe
wstawki które brzęczały pod stopami jak się na nie wchodziło,
jakby były źle przymocowane. Ściany były surowe, brzydkie,
oświetlenie również nie było najlepsze. Całość wydawała się
depresyjna i niedopracowana co znacznie wpływało na samopoczucie
wewnątrz.
Jeżeli chodzi o same targi – nie
zachwyciły. Tych 60 sprzedawców było upchniętych w niewielkich
boksach w tej jednej sali, nie mieli do zaoferowania niczego
ciekawego. Prawdę mówiąc nie znalazłam niczego czego nie mogłabym
znaleźć w normalnym sklepie zoologicznym. Mimo naszykowanej gotówki
nie kupiłam nic.
Sytuację ratowała wystawa kotów
która była nawet duża, oczywiście większość klatek zajmowały
bardzo popularne od jakiegoś czasu maine coony ale spotkałam też
moje ukochane sfinksy i devon rexy, kilka cornish rexów oraz
przewspaniałe amerykańskie curle długowłose.
Nacieszyłam również oczy myszkami
rasowymi z wielu hodowli które przyjechały prezentować swoje
piękności. Było wiele myszek na sprzedaż więc jeśli ktoś
chciał zostać opiekunem tak wyjątkowego zwierzaczka to nie było
przeszkód.
Było kilka fretek ale spodziewałam
się czegoś więcej, świnek morskich nie spotkałam mimo
poszukiwań.
W zasadzie tu atrakcje się kończą
więc zacznę pisać co mi się nie podobało.
Nie podobały mi się ceny jedzenia,
niestety jeżeli ktoś chciał dobrze zjeść to musiał obejść się
smakiem. Niewielka porcja warzyw na patelnie kosztowała 8 zł (!) i
pieczone ziemniaczki do tego drugie tyle. Jeżeli ktoś wpadł na
pomysł zjedzenia czegoś w okolicznych studenckich budkach został
niemile zaskoczony po powrocie. Okazało się że bilet wstępu był
jednorazowy i po wykorzystaniu go nie można było wejść z
powrotem. Na szczęście miły pan ochroniarz nas wpuścił.
Targi zwierzęce nie były również
takie pro zwierzęce jak w ubiegłych latach, kto postanowił wybrać
się z własnym czworonogiem ten miał pecha – mógł wejść tylko
na bezpłatne chipowanie i wyjść. Nie wolno było wprowadzać psów
na targi.
Pokaz zaganiania przez psy pasterskie
polegał na tym, że jeden border collie zaganiał 4 kaczki przed
wejściem na targi – blisko ulicy, na kostce brukowej. Wcale nie
trzeba było płacić by to zobaczyć.
Gdyby nie wystawa kotów i myszek, moje
zwiedzanie targów skończyłoby się po 20 minutach, bo tyle mniej
więcej trwało obejście wszystkich stoisk.
W porównaniu do ubiegłorocznych
targów odbywających się w starej hali Expo te były fatalne. Hala
Expo z pewnością jest ładniejsza i przyjaźniejsza dla
odwiedzających. Nawet jeśli wystawców było mniej lub tyle samo,
więcej tam się działo. Pamiętam dogoterapeutów, wystawę psów
organizowaną przez PKPR na ogrodzonym terenie wokół Expo oraz
ludzi przychodzących wraz ze swoimi czworonogami na targi. Stoiska
tam wydawały się większe i bardziej rozbudowane niż w CKW.
Na szczęście nie kupowałam biletów
na te targi ponieważ je wygrałam, w przeciwnym wypadku żałowałabym
zmarnowanych pieniędzy. Bardzo żałuję że zamiast na wystawę
psów, wybrałam się właśnie tam. Już więcej tego błędu nie
popełnię.
Niestety w niedzielę wystawa psów nie
była udana ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe.

4 thoughts to “Pet Festiwal – wrażenia”

  1. Czyli jednym słowem porażka…

    ja ZAWSZE, co roku jadę do Trójmiasta, na Dog Show in Sopot 🙂 Tam jest zawsze rewelacja i nigdy nie byłam rozczarowana. 😀

  2. Szkoda, że wypad nie wypalił, ale przynajmniej wiesz, żeby już więcej tam nie jechać 😛
    A orientujesz się może, czy teraz co roku targi będą organizowane w tej nowej hali czy było to jednorazowe? :]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *